Sobiebycie
A może nie jesteś po prostu zmęczona?
A może od dawna próbujesz żyć w sposób, który już nie jest Twój?
Są takie zdania, które długo dojrzewają w ciszy. Nie pojawiają się nagle. Nie są deklaracją: „rzucam wszystko”, „od jutra zmieniam życie”, „mam dość”.
Są takie momenty, kiedy nie wydarzyło się nic strasznego, a jednak czujesz, że dłużej już nie chcesz.
Nie potrafisz wskazać jednego powodu. Nie ma wielkiego kryzysu, jednej decyzji, jednego dnia, który wszystko zmienił. Jest raczej ciche narastanie.
Coraz trudniej rano wstać z myślą, że czeka Cię kolejny dzień. Coraz mniej rzeczy naprawdę Cię cieszy. Coraz częściej robisz to co trzeba, a coraz rzadziej to, czego chcesz.
Coraz częściej myślisz: kiedy wreszcie będzie spokojniej?
Odpoczynek jest ważny. Czasami naprawdę potrzebujemy więcej snu, ciszy, kilku dni bez obowiązków lub wyjazdu i telefonu w trybie samolotowym.
Tyle, że nie każde zmęczenie potrzebuje odpoczynku. Istnieje też takie zmęczenie, którego nie da się odespać. Wracasz z urlopu i po kilku dniach znowu czujesz ciężar. Masz wolny wieczór, ale zamiast ulgi pojawia się pustka. Robisz mniej, a mimo to masz wrażenie, że energia przecieka przez palce.
I wtedy być może problem nie polega na tym, że odpoczywasz za mało. Może problem polega na tym, czym karmisz swoje życie przez pozostałe dni.
Można być zmęczoną pracą, obowiązkami. Ale można też być zmęczoną ciągłym dopasowywaniem się, spełnianiem oczekiwań, byciem dostępną, odpowiedzialną, silną i „ogarniętą”. Można być zmęczoną życiem, w którym jest bardzo dużo tego, co powinno być, a coraz mniej tego, co naprawdę jest moje.
I to jest zupełnie inny rodzaj zmęczenia. „Jeszcze trochę” jest bardziej niebezpieczne, niż myślimy Jeszcze ten projekt. Jeszcze jeden miesiąc. Jeszcze do wakacji. Jeszcze do końca roku albo do końca stycznia. Aż dzieci podrosną. Aż sytuacja się uspokoi. Jeszcze znajdę czas.
To „jeszcze” brzmi niewinnie. Nawet rozsądnie. Przecież naprawdę jest teraz intensywnie. Przecież nie można wszystkiego zmienić. Przecież trzeba być odpowiedzialną. Przecież inni też mają dużo na głowie.
Tylko że „jeszcze trochę” może trwać miesiąc. Potem rok i następne kilka lat. Aż któregoś dnia orientujesz się, że cały czas czekasz na moment, w którym wreszcie zaczniesz żyć trochę bardziej po swojemu.
Tylko kiedy ten moment właściwie ma nadejść? Potrafisz go dokładnie określić? I kto powiedział, że życie zacznie się później?
Najbardziej niepokojące nie zawsze jest to, że jest źle. Czasami najbardziej niepokojące jest to, że jest całkiem dobrze. Masz pracę. Masz bliskich. Masz mieszkanie, plany, obowiązki. Nic szczególnego się nie dzieje.
A jednak coś w Tobie zaczyna cichnąć. Przestajesz się zachwycać. Nie pamiętasz, kiedy ostatnio zrobiłaś coś spontanicznego. Coraz rzadziej próbujesz czegoś nowego. Marzenia trafiają na listę „kiedyś”. Dni są do siebie podobne. Wszystko działa. Tylko Ty coraz mniej jesteś w środku tego wszystkiego.
To może być bardzo trudne do zauważenia, bo przecież nie masz powodu, żeby narzekać.
A jednak można być wdzięczną za swoje życie i jednocześnie czuć, że czegoś w nim brakuje. Można kochać ludzi, których ma się obok, i potrzebować czegoś dla siebie. Można mieć stabilność i tęsknić za zmianą. Można nie być nieszczęśliwą i jednocześnie nie być blisko siebie.
Kiedy ostatnio coś Cię pochłonęło?
Nie pytam o pracę. Nie pytam o zadanie, które udało Ci się skończyć. Nie pytam o serial, który obejrzałaś do późna, bo chciałaś „wyłączyć głowę”. Pytam o coś, przy czym straciłaś poczucie czasu.
Coś, co wzbudziło ciekawość i zachwyt. Coś, po czym pomyślałaś: „O, tego mi brakowało.”
Może to była książka, rozmowa, wschód słońca, podróż, taniec, tworzenie czegoś własnymi rękami. Spotkanie z kimś, przy kim możesz być naprawdę sobą.
A może nie pamiętasz.
I właśnie ta odpowiedź też jest odpowiedzią. Bo człowiek potrzebuje nie tylko odpoczynku. Potrzebuje równie czegoś co go porusza, czegoś, na co czeka. Czegoś, co sprawia, że świat staje się odrobinę większy.
Ile energii kosztuje Cię bycie sobą?
To pytanie warto zadać sobie szczególnie uważnie. Przy kim możesz powiedzieć: „nie wiem”? Przy kim możesz się pomylić? Przy kim nie musisz niczego udowadniać? Gdzie możesz mieć inne zdanie? Gdzie możesz powiedzieć „nie”?
A gdzie przez cały czas kontrolujesz siebie? Zastanawiasz się, jak zabrzmiałaś. Czy ktoś się nie obrazi. Czy zrobiłaś wystarczająco dużo. Czy jesteś wystarczająco dobra. Czy przypadkiem kogoś nie zawiedziesz. Czasami jesteśmy przekonane, że męczy nas praca. A tak naprawdę męczy nas konieczność nieustannego pilnowania siebie.
To ogromna różnica. Bo działanie może być wymagające, ale jednocześnie dawać energię. Natomiast życie w ciągłej czujności potrafi odbierać ją bardzo powoli i bardzo skutecznie.
Może nie potrzebujesz więcej dyscypliny. To jedna z rzeczy, które warto sobie czasem powiedzieć. Może nie jesteś leniwa i wystarczająco zmotywowana. Może nie potrzebujesz kolejnego systemu planowania, aplikacji, listy zadań ani książki produktywności.
Może po prostu próbujesz zmusić się do działania w kierunku, który przestał mieć dla ciebie znaczenie, sens, wartość.
Bo łatwiej jest powiedzieć: „Muszę się bardziej postarać” niż: „Może już tego nie chcę”
To drugie wymaga odwagi. Pierwsze pozwala jeszcze przez jakiś czas funkcjonować bez zadawania trudnych pytań.
Czego już nie chcesz?
To może być ważniejsze pytanie niż: „Czego chce od życia?”
Bo kiedy jesteśmy zmęczone, nie zawsze mamy dostęp do wielkich marzeń. Nie wiemy, co dalej. Nie mamy gotowej wizji. Nie potrafimy powiedzieć, gdzie będziemy za pięć lat.
Ale możemy wiedzieć jedno: tego już nie chcę.
Nie chcę ciągle się spieszyć. Nie chcę być dostępna dla wszystkich. Nie chcę pracować kosztem siebie. Nie chcę udawać, że mi odpowiada. Nie chcę żyć według tego, czego oczekują ode mnie inni. Nie chce odkładać wszystkiego, co ważne na później. Nie chce być już tą która zawsze daje rade.
I być może to wystarczy na początek. Nie musisz od razu znać odpowiedzi.
Czasami pierwszym krokiem jest po prostu przestać oszukiwać siebie, że wszystko jest w porządku.
Odwaga nie zawsze wygląda jak wielka decyzja. Nikt Ci nie bije braw. Nikt nie mówi: „wow, ale jesteś odważna”.
Bo jak nazwać odwagą powiedzenie: „Nie mam już na to przestrzeni”? „Potrzebuję pomocy” „To mi nie służy” „Tęsknię za sobą”?
A jednak właśnie takie zdania wymagają ogromnej odwagi. Bo kiedy już powiesz prawdę, coś się zmienia. Nie musisz jeszcze wiedzieć co. Ale przestajesz żyć w zaprzeczeniu. I może właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa zmiana.
Nie musisz od razu zmieniać życia Nie każda refleksja musi kończyć się rewolucją. Nie każda granica wymaga zerwania relacji. Nie każda potrzeba oznacza zmianę pracy.
Nie każde zmęczenie mówi: „rzuć wszystko”. Czasami wystarczy mały ruch w stronę siebie. Jedno „nie”. Jedna godzina w tygodniu tylko dla siebie.
Powrót do czegoś, co kiedyś było ważne. Rozmowa, którą odkładasz. Decyzja, że nie musisz być dostępna cały czas. Zgoda na to, żeby czegoś nie zrobić. Nie musisz od razu wiedzieć, dokąd idziesz.
A gdyby zmęczenie było wiadomością? Nie problemem porażką. Nie dowodem, ze jesteś słaba. Nie porażką. Nie dowodem na to, że jesteś za słaba.
Tylko wiadomością. Może mówi: Zwolnij. To jest dla Ciebie za dużo. Tego już nie chcesz. Potrzebujesz czegoś innego. Za długo odkładasz siebie.
Nie każda wiadomość od razu przekłada się na działanie. Jednak każdą warto usłyszeć. Bo czasami zanim odważymy się coś zmienić, musimy najpierw przyznać przed sobą, że chcemy czegoś innego.
I może właśnie dlatego zmęczenie i odwaga są sobie bliższe, niż nam się wydaje.
Jedno mówi: „już nie mogę tak dalej”. Drugie odpowiada: „to sprawdźmy, jak mogłoby wyglądać inaczej”.
Zostań dziś przy jednym pytaniu
Gdybym nie musiała nikomu niczego udowadniać, jak chciałabym żyć?
Pomyśl o sobie. O swoim tempie, energii. Tym, co Cię ciekawi. O tym, za czym tęsknisz. O tym, czego masz już dość. I zobacz, co się pojawi.
Może złość. Może smutek A może ulga A może bardzo cicha myśl, której dawno nie dopuszczałaś do głosu: „chciałabym inaczej”. Nie musisz jeszcze wiedzieć jak. Może na razie wystarczy, że ją usłyszysz.
Czasami odwaga nie zaczyna się wtedy, kiedy robimy pierwszy krok. Zaczyna się wtedy, kiedy po raz pierwszy przestajemy od siebie uciekać.
Jeśli ten temat jest Ci bliski, zapraszam Cię również do wysłuchania odcinka podcastu „Między zmęczeniem a odwagą”. To rozmowa o tym, co dzieje się w nas, kiedy zmęczenie przestaje być tylko zmęczeniem i zaczyna prowadzić nas w stronę ważnych pytań o własne życie, potrzeby, sens, wartości i odwagę bycia bliżej siebie.
Strona stworzona w kreatorze WebWave.
Przestrzeń dla kobiet - o rozwoju, odkrywaniu siebie, pracy i pięknych spotkaniach.